Forum .:: SATOR ::. Strona Główna

.:: SATOR ::.
Forum fanklubu serii anielskiej Mai Lidii Kossakowskiej
 

Bramy Światłości tom 1

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum .:: SATOR ::. Strona Główna -> Inna twórczość
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lukseja
Eon


Dołączył: 20 Cze 2009
Posty: 1195
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:34, 12 Sty 2017    Temat postu: Bramy Światłości tom 1

Tutaj chciałabym zacząć dyskusję na temat najnowszej książki, która wyszła wczoraj. Możnaby ten temat przekleić do Siewcy i Zbieracza, ale jakoś mam wrażenie, że odmienność tych wszystkich książek zmusza do osobnych wątków. Osobiście skończyłam książkę i miałam masę przemyśleń, że ktoś z Fabryki wrzeszczał na Maję, że ma być Siewcowo, nie Zbieraczowo. Że przeczytała własne książki anielskie i skopiowała kilka motywów (wanna, opisy Antykreatora, klangor harpii, Pałac Pięści, burdele) żeby tylko kopiować klimat na ślepo. Zbieracz jakby się nie wydarzył. Brat Asmodeusza zniknął. Blanka Krammer zniknęła i nie trzeba wiele, by zgadnąć, iż wyjaśnienie autorki byłoby "jednak nie mogła zaakceptować demona w jego prawdziwej postaci". Generalnie - Zbieracz był straszny i autorka chyba udaje, że zdarzył się tylko częściowo, styl wrócił do Siewcy, z elementami rozwoju pisarskiego. Zbieracz wydaje się epizodem narkotykowym, kompletnie nie pasującym do całości serii anielskiej. Opinie? Mówcie wszystko. Oto moment, kiedy forum może wrócić do życia:)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gracja
anioł służebny


Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 17
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: anielica/demonica

PostWysłany: Czw 20:39, 12 Sty 2017    Temat postu:

To ja może wrzucę tu swoje przemyślenia. Z góry przepraszam za długość - jakoś tak wyszło Very Happy


Ogólnie (i bez spojlerów): Sięgając po „Bramy” nie miałam zbyt dokładnych wyobrażeń i wygórowanych oczekiwań związanych z fabułą tej książki - tak samo z resztą było w przypadku wszystkich książek z tej serii (wszystkie części przeczytałam dobrych parę lat po premierze drugiego tomu "Zbieracza" w przeciągu niespełna miesiąca, co nie pozostawiało zbyt wiele miejsca na spekulacje fabularne). Z oceną tej książki za pomocą jakiejkolwiek metrycznej skali będzie bardzo trudno w moim przypadku - potrzebuję jeszcze paru dni na analizę i wysnucie ostatecznych wniosków, ale już teraz mogę stwierdzić, że nie była to zła książka. Z pewnością czytało mi się ją lepiej niż oba tomy "Zbieracza", chociaż nie tak dobrze jak "Siewcę" (w związku z tym umiejscowię "Bramy" gdzieś po środku w moim osobistym rankingu).

Fabuła książki jest lepsza niż się spodziewałam - sam pomysł wydaje się być na prawdę ciekawy (w gwoli uściślenia - nie sądzę, żeby pomysł na "Zbieracza" był zły, on po prostu jest trochę niedopracowany). Co ciekawe, czytając "Bramy" miałam delikatne deja vu z „Rudej Sfory” (szczególnie podczas sceny w podziemnej części Maru i za sprawą wyprawy karnej przeciwko dewie). Mi „Ruda Sfora” bardzo się podobała, więc w moim przypadku takie podobieństwo fabularne jest na plus.

Postaci to chyba temat rzeka (który bez spojlerów nie obejdzie się jak ryba bez wody), ale ogólnie rzecz ujmując „straty” mogły być znacznie większe, co nie znaczy, że sposób przedstawienia poszczególnych bohaterów był akceptowalny (z perspektywy logicznej chronologii fabularnej). O dziwo, polubiłam nawet Daimona, który raczej nigdy nie należał do moich ulubionych postaci (miałam do niego raczej pozytywny, czy nie wręcz neutralny stosunek). Warto też wspomnieć, że zwierzaki są w tej książce wspaniale napisane - to chyba jedna z największych zalet tej książki i cieszę się, że autorka poświęciła im tyle miejsca. Oczywiście w „Bramach” pojawiają się także nowe postaci, które w większości przypadków są ciekawym dodatkiem, który szybko daje się polubić.

To teraz będzie ze spojlerami i różnymi takimi:

Wrócę może na początku do postaci.
Daimon pozytywnie mnie zaskoczył. Nie do końca byłam w stanie ścierpieć jego rozterki moralne w "Zbieraczu", w "Siewcy" natomiast nie miałam do niego żadnych zastrzeżeń. W „Bramach” szanowny Destruktor wybiera się na ekspedycję w głąb Sfer Poza Czasem. Jego celem jest sprawdzenie, czy moc, którą wyczuła podczas swojej podróży Sereda, jest Jasnością czy też Cieniem.

Sereda jest jedną z nowych postaci, do tego jedyną postacią żeńską, która nie jest epizodyczna. Cóż, po tym jak przeczytałam przedpremierowy fragment, uznałam, że wolałabym Hiję w miejsce Seredy, ale obecnie uważam, że nie jest aż taka zła - oczywiście warto tu wspomnieć wątek z Panem Tajemnic, który jest moim zdaniem bardzo wymuszony (bo niby Razjel tyle czasu ma już to złamane serce, ale jednak nic na to nie wskazywało przez cztery książki - może w tym miejscu za bardzo się czepiam, ale nie lubię wątków romansowych, a w szczególności takich ze złamanym sercem w tle). Ale to nie koniec z adoratorami naszej nowej anielicy. O nie. Mamy też Matariśwana, którego uczucia wobec Seredy zdecydowanie podpadają pod jakąś dziwną i bardzo niezdrową obsesję (kolejny, jakże wspaniały trop literacki jeśli chodzi o romanse). Owa obsesja doprowadzi na końcu książki do nieszczęścia - w sumie, jest to logiczne rozwiązanie (bardziej niż chyba powód wysłania wyprawy).

Potem mamy Gabriela. Lekkie rozczarowanie z widokami na kontynuację zbieraczowego fatalizmu. Przez pierwsze rozdziały książki Gabriel kontempluje swoją pozycję w Królestwie, władzę i odpowiedzialność - wątek ciekawy, który kontynuuje i rozwija to, co zaszło w Zbieraczu (Gabriel pomylił się z oceną tego, kto wysłał Daimona i wydał mu rozkaz zniszczenia Ziemi), tylko, że potem Gabriel nagle przeżywa załamanie nerwowe i kompletnie przestaje sobie radzić z czymkolwiek (trochę wina Razjela, ale któż spodziewałby się po rzeczowym i gotowym do działania Gabrielu czegoś takiego). Rozumiem, że władza i odpowiedzialność mogą przerosnąć każdego, a w szczególności regenta odpowiedzialnego za całe Królestwo, które żyje do tego w nieświadomości, że Pan odszedł, ale coś mi w tym miejscu fabularnie zgrzytało.

Razjel w „Bramach” to dopiero niespodzianka (albo jak kto woli tykająca bomba fabularna). Jak już wspominałam, wątek miłosny z jego osobą (nawet jeśli miałyby być to uczucia przebrzmiałe) jest raczej nie dla mnie. Poza tym intryguje mnie w jego przypadku pewna sprawa: widać jak na dłoni, że nadal żywi jakiś sentyment do Seredy pomimo tylu lat bez jakiegokolwiek kontaktu. Jednakże ani słowem nie zająknął się o Hii (pomijając wymienienie jej imienia w rozmowie z Daimonem), ale zdaniem Gabriela, Razjel nadal rozpamiętuje rytuał. Myślałam, że będzie bardziej ubolewał nad zerwaniem więzi z kimś, kogo nazywał w "Siewcy" (a więc nie tak dawno) córką. W tym momencie, nawet Daimon okazuje więcej smutku/żalu z powodu tego, jak to wszystko wyszło z Hiją. Hija jaka była, każdy mógł przeczytać i doświadczyć na własną rękę, ale jakaś ciągłość fabularna byłaby w jej przypadku mile widziana.

Asmodeusz mi się w „Bramach” podobał. Wrócił na dobre do piekła, chociaż książka milczy o naszej ulubionej śmiertelniczce, mianowicie Blance (któż wie, co się z nią stało). Wiem - czepiam się w tym momencie, ale jedno zdanie wytłumaczenia by wystarczyło (nieważne, że "Zbieracz" jest wyraźnie na cenzurowanym - ciągłość świata przedstawionego byłaby na prawdę pożądana). Asmodeusz, podobnie jak Gabriel, przeżywa jednak jakiś kryzys w połowie powieści - nagle okazuje się, że jest skory do paniki, nie umie wymyślić najprostszego planu, a pod koniec książki okazuje się nagle uparty i zaczyna podejmować nietrafne decyzje. Dodatkowo okazuje się nagle, że nowo mianowany regent piekła jest także szefem wywiadu (a Azazel???)? Z jakiegoś nieokreślonego powodu jego wpływy i pozycja na arenie politycznej Głębi nagle nie są wystarczające, żeby zarządzać piekłem bez groźby wojny domowej? Od kiedy?

Lucyfer. Od czego mam tu zacząć. Totalna dekonstrukcja postaci i ponowne jej złożenie w fabularnego Frankensteina. Sam pomysł wyruszenia jeszcze nie był taki zły, ale na miłość boską reszta już tak. Z niepoprawnego, inteligentnego i trochę nieogarniętego pod względem politycznym Romantyka mamy nagle Lucyfera, który zapomniał jak bardzo tęsknił za Modem (może to wina powszechnej amnezji dotyczącej wszystkiego, co zbieraczowe) i wyrusza za mrzonką zostawiając wszystko za sobą (totalny brak odpowiedzialności) i to mrzonką, która pojawia się z nikąd. Lucyfer zarówno z Siewcy jak i Zbieracza to upadły anioł, który pogodził się ze swoim losem i znosi go mniej lub bardziej w milczeniu (to jedna z podstaw kreacji jego postaci w mojej opinii). Poza tym ten cały argument z wolnością jest troszeczkę nagięty. Niby Lucek tęsknił za poczuciem wolności osobistej, ale nikt mu przecież nie zabraniał w poprzednich wiekach opuścić piekło na parę dni i zrobić sobie urlop. Najbardziej nie podobała mi się scena bijatyki na pięści - może przytoczę cytat (i tak już się rozpisałam, jeden cytat nie zaszkodzi):

„Ale natura, diabla natura, nieokiełznana, potężna, rodem z samej Otchłani, niosła go i pchała do czynu. Do jednego ciosu po drugim.
O rany! – myślał zachwycony. Biję się na pięści! Ale fajnie!”. (Kobold, którego z takim uradowaniem bił Lucyfer był już w tym momencie nieprzytomny i powoli dogorywał ducha)

Ale fajnie? Lucyfer, który czerpie radość z przemocy prowadzącej niemal do śmierci drugiej osoby i na dodatek postrzegający to jako coś w rodzaju atrakcji? Podziękuję.

Zwierzęta - jak już napisałam wyżej, zwierzęta (te gadające) są w tej książce świetne. Po pierwsze mamy Piołuna, który wybrał się na wyprawę wraz z Daimonem, a który jest czarująco i interesująco napisany. Autorka przedstawia tutaj w bardziej szczegółowy sposób jego relację z Niszczycielem, co jest jednym z ciekawszych wątków. Piołun wyjątkowo dużo mówi w tej części i jest przy tym ironiczny i sarkastyczny (duży plus dla mnie, bo lubię takie typy postaci). Poza tym jest jeszcze Nefer, który mieszka sobie z Modem i nadal skarży się na papuaską główkę. Jest też Pusio, czyli miniaturowa mantikora jednego z magów, których Regent wysłał na wyprawę. Pusio jest najbardziej rozczulającym fikcyjnym stworzeniem pod słońcem.

A teraz chciałabym jeszcze wymienić kilka nieścisłości fabularnych, które rzuciły mi się w oczy i mnie do tej pory prześladują:

Głębia: czy zaszła tu jakaś wielka przemiana polityczno-społeczna? Nagle okazuje się, że władza Lucka jest sygnowana przez Światłość i dlatego nienaruszalna (a co ze wcześniejszymi spiskami?), a skoro tak to Mod nie poradzi sobie z regenturą, bo ma za mało posłuchu wśród Mrocznych. No przepraszam, ale to Asmodeusz. Kto w takim razie ma mieć ten posłuch, pozycję i szacunek? I ten argument, że wybuchnie wojna domowa na wielką skalę - czy to znaczy, że Lucek nie ma współpracowników i sojuszników, którzy byliby w stanie wspomóc Moda? Poza tym, na jakiej zasadzie działa bezpieka z Nergalem na czele? Czemu wszyscy się ich boją (nawet Asmodeusz)? Czy bezpieka nie powinna podlegać władzy?

Sfery Poza Czasem: koncept bardziej płynny niż płyn idealny. Rozumiem, że Sfery rządzą się własnymi prawami i niektóre rzeczy tam nie działają jak komunikacja przez kryształy (ciekawe w takim razie jak Ignis został wezwany przez Regenta - sygnałem dymnym?), wierzchowce Parasim jak Piołun nie mogą latać (chociaż robiły to w "Siewcy"), z resztą tak samo jak anioły (myślałam, że skrzydła w tym uniwersum są raczej fizyczne niż metafizyczne). Poza tym kraina Maru i jej status polityczny jest co najmniej zaskakujący - żywcem wyjęta z Mahabharaty i Ramajany (bardzo ciekawe rozszerzenie świata przedstawionego), ponoć ogromna i podzielona na kilka królestw, które jakimś cudem utrzymują dosyć dużą autonomię. Wiem, że koncept Sfer był rozwijany na potrzeby tej konkretnej książki, ale czy Maru nie powinno uczestniczyć w Bitwie?

Koalicja: coś taka chimeryczna się zrobiła. Może zacznijmy od tego, że po zaginionych Urielu i Fanuelu nadal nie ma śladu. Kiedy Razjel z inicjatywy Asmodeusza spotyka Beliala (który ma mu pomóc w genialnym planie podszywania się pod Lampkę), wyglada to tak, jakby Razjel i Belial widzieli się na oczy po raz pierwszy. Asmodeusz nawet tłumaczy, że Belial jest wtajemniczony - Razjel powinien chyba o tym wiedzieć, skoro mają spotkania koalicji i skoro widział go już przynajmniej raz (w Żarnach). Zostaje jeszcze kwestia „kamuflażu” Lampki, który przecież udał się na wyprawę, której przywódcą był Daimon. Daimon go nie poznał. Czy Anioł Zagłady jest krótkowidzem? Czy tak trudno poznać kogoś, kogo znało się jeszcze z nieba, a regularnie widuje się go na spotkaniach koalicji?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sammuramat
anioł służebny


Dołączył: 25 Lut 2017
Posty: 15
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: anielica/demonica

PostWysłany: Sob 1:14, 25 Lut 2017    Temat postu:


Gracja napisał:
Sereda jest jedną z nowych postaci, do tego jedyną postacią żeńską, która nie jest epizodyczna. Cóż, po tym jak przeczytałam przedpremierowy fragment, uznałam, że wolałabym Hiję w miejsce Seredy, ale obecnie uważam, że nie jest aż taka zła - oczywiście warto tu wspomnieć wątek z Panem Tajemnic, który jest moim zdaniem bardzo wymuszony (bo niby Razjel tyle czasu ma już to złamane serce, ale jednak nic na to nie wskazywało przez cztery książki - może w tym miejscu za bardzo się czepiam, ale nie lubię wątków romansowych, a w szczególności takich ze złamanym sercem w tle). Ale to nie koniec z adoratorami naszej nowej anielicy. O nie. Mamy też Matariśwana, którego uczucia wobec Seredy zdecydowanie podpadają pod jakąś dziwną i bardzo niezdrową obsesję (kolejny, jakże wspaniały trop literacki jeśli chodzi o romanse). Owa obsesja doprowadzi na końcu książki do nieszczęścia - w sumie, jest to logiczne rozwiązanie (bardziej niż chyba powód wysłania wyprawy).

Oj, grzeszysz z tą Hiją. Wink Stokroć wolę Seredę niż tę mdłą kobaltową wybrankę Freya. Chociaż Sereda to wciąż niestety nie poziom męskich postaci i raptem dwóch świetnych żeńskich bohaterek w cyklu (Lilith i Pistis Sophia).

Matariśwan to trochę taki Otello, a zarazem chłopiec do bicia, podobały mi się komentarze Abaddona na temat jego krowiego pochodzenia. Razz

Gracja napisał:
Potem mamy Gabriela. Lekkie rozczarowanie z widokami na kontynuację zbieraczowego fatalizmu. Przez pierwsze rozdziały książki Gabriel kontempluje swoją pozycję w Królestwie, władzę i odpowiedzialność - wątek ciekawy, który kontynuuje i rozwija to, co zaszło w Zbieraczu (Gabriel pomylił się z oceną tego, kto wysłał Daimona i wydał mu rozkaz zniszczenia Ziemi), tylko, że potem Gabriel nagle przeżywa załamanie nerwowe i kompletnie przestaje sobie radzić z czymkolwiek (trochę wina Razjela, ale któż spodziewałby się po rzeczowym i gotowym do działania Gabrielu czegoś takiego). Rozumiem, że władza i odpowiedzialność mogą przerosnąć każdego, a w szczególności regenta odpowiedzialnego za całe Królestwo, które żyje do tego w nieświadomości, że Pan odszedł, ale coś mi w tym miejscu fabularnie zgrzytało.

Dla mnie wątek Gabrysia i Razjela jest najlepiej poprowadzony w książce. serce
Gabriel ma juz dość ciągłych problemów, dlatego w końcu wymięka. Co więcej, teraz pozbawiony jest jedynego oparcia w osobie Razjela. Bardziej niż Królestwem zamartwia się niepewnością co do losów przyjaciela. Nie chce go stracić.Tak naprawdę to Gabriel wraz z Razjelem od lat we dwójkę panują w Królestwie i trzymają rękę na pulsie. Miś i Rafałek się nie liczą. xD Podobnie zajęty udawaniem Febusa Uriel i zatopiony w medytacji i ksiażkach Fanuel.
Reasumując, nerwica Dżibrila jest dla mnie zupełnie uzasadniona. Smile
I gdyby nie ona, nie byłoby słynnej sceny płaczu, która mnie tak bardzo ujęła za serduszko. serce


Gracja napisał:
Razjel w „Bramach” to dopiero niespodzianka (albo jak kto woli tykająca bomba fabularna). Jak już wspominałam, wątek miłosny z jego osobą (nawet jeśli miałyby być to uczucia przebrzmiałe) jest raczej nie dla mnie. Poza tym intryguje mnie w jego przypadku pewna sprawa: widać jak na dłoni, że nadal żywi jakiś sentyment do Seredy pomimo tylu lat bez jakiegokolwiek kontaktu. Jednakże ani słowem nie zająknął się o Hii (pomijając wymienienie jej imienia w rozmowie z Daimonem), ale zdaniem Gabriela, Razjel nadal rozpamiętuje rytuał. Myślałam, że będzie bardziej ubolewał nad zerwaniem więzi z kimś, kogo nazywał w "Siewcy" (a więc nie tak dawno) córką. W tym momencie, nawet Daimon okazuje więcej smutku/żalu z powodu tego, jak to wszystko wyszło z Hiją. Hija jaka była, każdy mógł przeczytać i doświadczyć na własną rękę, ale jakaś ciągłość fabularna byłaby w jej przypadku mile widziana.

Wątek romansowy mi pasuje. Wreszcie mamy potwierdzenie, że przynajmniej jeden z archaniołków jest hetero! Twisted Evil
I wcale się nie dziwię, że po tylu latach Razjela nadal boli serducho. W końcu dostał hm... dość spektakularnego kosza. Razz
Ponadto widać, ze nadal z tej miłości się nie wyleczył i kocha Seredę.

Co do Hii - męki związane z rytuałem i wyrzutami sumienia są wiarygodne psychologicznie. Co do zerwania więzi między córką i tatusiami - nie sądzę, żeby to był powód do zamartwiania się obu stron. Dla mnie rozmowa Razjela z Hiją w "Zbieraczu" była dowodem na akceptację takiej sytuacji przez wszystkich. Hija potrzebowała oddechu i uwolnienia się spod kurateli archaniołów. Poza tym już nie jest w niebycie, jest w Limbo, jest już osiągalna, można do jej sklepu/pracowni zawsze wstąpić.
Zresztą - im mniej Hii, tym lepiej. Razz Wyjątkowo niepotrzebna i spartolona postać.
Zupełnie nie rozumiem, po co Kossakowska wprowadziła jej wątek, a w dodatku wymyśliła tę historię o uwięzieniu w międzyświecie.


Gracja napisał:
chociaż książka milczy o naszej ulubionej śmiertelniczce, mianowicie Blance (któż wie, co się z nią stało). Wiem - czepiam się w tym momencie, ale jedno zdanie wytłumaczenia by wystarczyło (nieważne, że "Zbieracz" jest wyraźnie na cenzurowanym - ciągłość świata przedstawionego byłaby na prawdę pożądana).

Nie milczy. Jest jedno zdanie traktujące o zakończeniu romansu Moda z Blanką. Razz


Gracja napisał:
Głębia: czy zaszła tu jakaś wielka przemiana polityczno-społeczna? Nagle okazuje się, że władza Lucka jest sygnowana przez Światłość i dlatego nienaruszalna (a co ze wcześniejszymi spiskami?), a skoro tak to Mod nie poradzi sobie z regenturą, bo ma za mało posłuchu wśród Mrocznych.

Żadnej zmiany nie ma. Akurat kwestia pośredniego sygnowania władzy Lucka przez Jasność jest konsekwentnie przedstawiana już od "Obrońców Królestwa"/"Żaren Niebios" poprzez "Siewcę" i "Zbieracza".
Sytuacja polityczna Głębi była i jest krucha. Lucek z trudem balansuje na krawędzi otchłani. Jego przeciwnicy są za słabi, żeby go zrzucić ze stołka, a on też nie ma tyle mocy, żeby wymusić ich bezwzględne posłuszeństwo.
Panika Moda może zaskakiwać, zwłaszcza, że on kiedyś się wyraził wobec Razjela, ze bez jego pomocy Lucek wyleciałby z tronu w 3 dni.
Jednak Mod to nie Lucek - może być dobrym doradcą, ale niekoniecznie sam może się nadawać na władcę.

Zaś co do spłycenia postaci Lucka w "Bramach" się zgodzę. Zupełnie odleciał w tym tomie. Razz
Pewnie brak Jasności zadziałał na niego negatywnie, tak jak na Miśka.


Gracja napisał:
Zostaje jeszcze kwestia „kamuflażu” Lampki, który przecież udał się na wyprawę, której przywódcą był Daimon. Daimon go nie poznał. Czy Anioł Zagłady jest krótkowidzem? Czy tak trudno poznać kogoś, kogo znało się jeszcze z nieba, a regularnie widuje się go na spotkaniach koalicji?

Też się nad tym zastanawiałam. Wydaje mi się, że wytłumaczenie może być najprostsze. Po pierwsze, gdzie tam wyższego Świetlistego interesuje jakiś bezimienny tragarz, których wielu uczestniczy w wyprawie. Już prędzej podejrzewałabym Seredę o troskę nad pomocnikami w wyprawie. A podczas bitwy Daimon zapewne był daleko od Lucka i nie dostrzegł jego facjaty.
Nawet jeśli charakterystyczna sylwetka Lucka mogła wzbudzić w nim podejrzenia, to pewnie Frey szybko je odegnał, wszak nikt zdrowy na umyśle nie pomyślałby, że Lucyfer rzeczywiście zwiał ze stołka Imperatora i przyłączył się do jakiejś wyprawy badawczej na zadupie. xD


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sammuramat dnia Sob 12:43, 25 Lut 2017, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum .:: SATOR ::. Strona Główna -> Inna twórczość Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
deox v1.2 // Theme created by Sopel & Download

Regulamin