Forum .:: SATOR ::. Strona Główna

.:: SATOR ::.
Forum fanklubu serii anielskiej Mai Lidii Kossakowskiej
 

Stróż z wyboru

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum .:: SATOR ::. Strona Główna -> Fan fiction i fan art / Fan fiction
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vida Heila
anioł z Zastępów


Dołączył: 25 Wrz 2010
Posty: 142
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: anielica/demonica

PostWysłany: Nie 13:32, 26 Wrz 2010    Temat postu: Stróż z wyboru

OK. Zatem, mój debiut tutaj. To początek do pomysłu, który zakiełkował we mnie po przejrzeniu tego forum. Mam nadzieję, że nie zawiodę.
Właściwie mogę powiedzieć, że dedykowane to Kaczuszce, jako że obie jesteśmy fankami Daimona xD
i o.

*=*=*=*

W pomieszczeniu panowała cisza, mącona jedynie odgłosami kroków. Gabriel wykonał kolejną nerwową rundkę po swoim gabinecie, obdarzając jednocześnie przelotnym spojrzeniem posłańca. Obrócił kilkakrotnie na palcu swój sygnet, po czym podszedł do biurka i podniósł z niego wiadomość. Żeby to szlag trafił, pomyślał z mieszaniną niedowierzania i niepokoju. Przeczytał jeszcze raz napisane kaligraficznym i starannym pismem słowa, z nadzieją szaleńca, że tym razem będą one niosły inną treść. Niestety, nie niosły. Westchnął i potarł nasadę nosa.
- Przykro mi – zaczął powoli – ale przekaż Serafielowi, że nie mogę spełnić jego prośby – usilnie starał się brzmieć stanowczo oraz pewnie.
Płomiennowłosy anioł przestąpił z nogi na nogę.
- Panie … wiesz tak samo dobrze, jak i ja, że on nie przyjmie odmowy … - odparł, patrząc na regenta z błaganiem w oczach.
Pan Objawień przymknął powieki. Jasne, że o tym wiedział! Ale to ... to już była przesada, gruba przesada. Jak on w ogóle mógł o coś takiego prosić? Prosić, sarknął w myślach, on nie prosi. On żąda! Rozumiał obawy posłańca, jednak nie mógł tego zrobić. No po prostu nie mógł i już.
- Nie zmienię zdania.
- Ale … - zaczął rudy, a jego głos lekko zadrżał.
Gabriel uderzył otwartą dłonią o blat biurka, czując, jak wzrasta w nim złość.
- A jak on sobie to wyobraża, co?! Mam oddelegować Abaddona, Burzyciela Światów, Tańczącego na Zgliszczach do opieki nad … jakąś ludzką nastolatką?!
Pociągła twarz posłańca spochmurniała.
- Regencie, zdajesz sobie sprawę, że jeśli nie za twoją sprawą, Serafiel sam znajdzie Abaddona i przekona go, by stróżował dziewczynie.
Archanioł przejechał dłonią po twarzy. Nic nie rozumiał. Przecież najstarszego z serafinów do tej pory mało obchodziło Królestwo, a co dopiero Ziemia i jej mieszkańcy! Dlaczego tak nagle zainteresował się tą małą? I w ogóle, skąd on ją wytrzasnął? Te pytania kołatały się w głowie mężczyzny, aż w końcu przeniósł dotychczas utkwiony w ścianie wzrok na przybysza.
- Yosielu … powiedz mi, kim ona jest? Dlaczego Serafiel tak nagle i żywo się nią zainteresował, co? - zapytał, robiąc kilka kroków w stronę anioła.
Ten zaś speszył się i kierował spojrzenie wszędzie, byle nie na Gabriela. Wiedział doskonale, że za wydanie tajemnicy komukolwiek dostałoby mu się i to srogo.
- Proszę … ja ... nie mogę … on zabronił … - wyjąkał, cofając się.
Na usta Pana Objawień wpełzł wredny uśmieszek.
- A czy ktoś się dowie, że mi powiedziałeś? A nawet jeśli, to przecież Serafiel nie ukarze cię za wykonanie polecenia regenta – odparł, krzyżując ręce na piersi - a to właśnie jest moje polecenie. Powiedz mi wszystko, co wiesz o dziewczynie, której ma pilnować Frey.
Yosiel zrobił minę nieszczęśnika i skonsternowany odgarnął kosmyk rudych włosów z twarzy. To się chyba nazywa być między młotem a kowadłem, przemknęło mu przez umysł, a widząc ponaglające spojrzenie archanioła, westchnął tylko żałośnie.
- Będziecie mnie mieli na sumieniu, panie, jeśli to się wyda – jęknął, usiłując odwlec w czasie moment wyjawienia tajemnicy.
Dżibril machnął niecierpliwie ręką, jakby odganiał natrętną muchę.
- Mów.
Płomiennowłosy wziął głębszy oddech.
- Dziewczyna nazywa się Weronika Serafin – zaczął, patrząc uważnie na rozmówcę – i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, tylko, że … ona nosi symbol serafów na szyi ...
Czarnowłosy skrzydlaty zmarszczył brwi i skrzyżował ręce na piersi.
- I tylko tyle? - zapytał unosząc brew.
- N-nie … - posłaniec rozejrzał się nerwowo dookoła i dodał już ciszej – Serafiel uważa, że ta dziewczyna jest wcieleniem tej najmłodszej z serafinów …
Na twarzy Gabriela pojawiło się szczere zdumienie. Przez dłuższą chwilę milczał, analizując właśnie usłyszaną informację. Na Jasność … jeśli … jeśli to prawda …
- Dobrze - odparł w końcu - Przekaż Serafielowi, że ja się zgadzam, jednak ostateczną decyzję podejmie sam Daimon – odparł, a oblicze posłańca momentalnie pojaśniało.
- Dziękuję – odparł tylko, po czym ukłonił się i opuścił gabinet.
Natomiast regent szybkim krokiem podszedł do Oka Dnia i stuknął w nie palcem.
- Daimon! Jesteś tam? - powiedział, modląc się, by przyjaciel był w swoim domu.
Minęła długa chwila, podczas której kilkakrotnie ponawiał wezwanie, na które nie było jednak odzewu. Wspaniale, pomyślał z rosnącą frustracją, akurat teraz musiałeś gdzieś poleźć! Idealne wyczucie czasu, nie ma co! Już miał odejść od urządzenia, gdy nagle tafla zafalowała, a zaraz ukazała się w niej blada twarz Freya.
- Co jest, Gabryś? Ledwo wracam do domu, a tu Plesitea spanikowana, mówi, że od kilku minut mnie wołasz. Stało się coś?
Archanioł nie musiał wysilać się na zbędne tłumaczenia. Daimonowi wystarczyło jedno spojrzenie na twarz towarzysza, by wiedzieć, że sprawa jest poważna.
- Dobra … ogarnę się i za kwadrans jestem u ciebie – mruknął, po czym zakończył połączenie.
Gabriel usiadł w fotelu. Cóż, miał piętnaście minut na obmyślenie, jak przekazać mu tą jakże radosną nowinę.

***

Od dłuższego czasu jedynym dźwiękiem, jaki rozlegał się w pomieszczeniu był rytmiczny stukot palców o drewno. Czarnowłosy skrzydlaty patrzył z niepokojem na napiętą do granic możliwości twarz Abaddona.
- Dżibril … powtórz raz jeszcze, bo do mnie to jakoś nie dociera … czego on zażądał? - poprosił Frey, a w jego głosie można było wyczuć mieszaninę złości i rozbawienia.
Archanioł splótł dłonie, wyciągając ręce po blacie biurka.
- Chce, żebyś został aniołem stróżem jednej dziewczyny – odparł spokojnie.
Teraz Anioł Zagłady już nie wytrzymał. Ryknął ochrypłym śmiechem, aż jego rozmówcy ciarki przeszły po plecach.
- Nie, no jemu już totalnie odbiło … przepaliły mu się trybiki w mózgu – stwierdził po chwili, kręcąc z niedowierzaniem głową – myśli, że co, każdy może być stróżem?
Archanioł wbił wzrok w blat biurka. No to wtopa … jak go nie przekonam będzie kaplica …, pomyślał, po czym znów spojrzał na przyjaciela i przełknął gęstą ślinę.
- Tylko wiesz, Daim … ja jako regent … wyraziłem na to zgodę …
Mimo powagi sytuacji, tym razem Gabrielowi z ledwością udało się zdusić parsknięcie śmiechem na widok twarzy przyjaciela, z której w ułamku sekundy zniknął uśmiech. Teraz patrzył na niego z szeroko rozwartymi oczami i średnio inteligentną miną.
- To żart, prawda? Cholera jasna, powiedz, że żartujesz! - w głosie Abaddona dało się wyczuć niemal błaganie.
Nieme zaprzeczenie ruchem głowy sprawiło, że Frey z cichym jękiem zapadł się głębiej w fotel.
- Świetnie – wycedził po chwili przez zęby – I jak ty to sobie niby wyobrażasz, co? Burzyciel Światów na prośbę staje się aniołem stróżem?! Przecież to tak kurwa nie działa!
Faza szoku minęła, stwierdził kwaśno Pan Objawień, teraz faza złości. I miał rację. Daimon wstał gwałtownie i podszedł szybkim krokiem najpierw do okna, później na środek pokoju, znów do okna, by na koniec wrócić do punktu wyjścia. I tak kilka razy, przy okazji nie rezygnując z obdarzania towarzysza spojrzeniami. Cóż, gdyby wzrok mógł zabijać, Gabriel był pewny, że właśnie wiłby się w konwulsjach i wrzeszczał z bólu.
- Ja to wiem – odparł spokojnie, po czym dodał – ale ty możesz mu odmówić – powiedział Dżibril, bardzo starając się brzmieć beztrosko.
I, niestety, bardzo mu nie wyszło. Daimon momentalnie zatrzymał się w pół kroku i spojrzał na regenta jakby był idiotą.
- Kpisz sobie ze mnie? - warknął – Możesz odmówić?! Jasne, kurwa, że to zrobię! - prychnął, usiłując mimo wszystko opanować złość – ja tu gnam na złamanie karku, bo myślę, że stało się coś poważnego, a ty mi zawracasz dupę jakimiś wymysłami starego świra?! …
- Czy ty mnie słuchałeś uważnie? – przerwał mu archanioł stanowczym tonem – czy wyłączyłeś się po pierwszym zdaniu? Dziewczyna może być wcieleniem tej serafin.
Płonące fosforyczną zielenią oczy Freya zwęziły się.
- Wiem, do czego pijesz, Gabryś. I moja odpowiedź nadal brzmi: nie. Nawet … - tu zawahał się chwilę – nawet jeśli to faktycznie jej wcielenie.
Gabriel spojrzał na przyjaciela z troską.
- Zastanów się – powiedział łagodnie – to świetna okazja …
- Jaka kurwa okazja, Dżibril?! - krzyknął, zrywając się ponownie z fotela, na którym ledwo co zdążył przysiąść i pochylił się w stronę przyjaciela, opierając rękami o biurko – wiesz dobrze, że ona mnie nawet nie będzie widziała, nie mówiąc o pamiętaniu, czy …
Uśmiech na twarzy regenta zbił Freya z tropu. Bez słowa, Pan Objawień sięgnął do szuflady i wyciągnął z niej duży, choć cienki zeszyt. Bez wahania podał go zaskoczonemu Daimonowi.
- Przyniósł to posłaniec Serafiela. Przeczytaj …
Anioł z trudem ukrywając drżenie palców otworzył notatnik. Listy? Wystarczyło, by przeczytał pierwsze, zapisane drobnym, nieco niestarannym pismem zdanie, by zawirowało mu przed oczami.
Aniele Zagłady, mój Stróżu.
Łapczywie pochłaniał słowa, które wywołały jeszcze większy zamęt w jego głowie. Skąd ona … jak?, tysiące podobnych pytań przelatywało przez jego umysł, a na żadne nie umiał sobie odpowiedzieć.
- Sam widzisz … - usłyszał jak zza ściany głos Gabriela - może jednak w tym szaleństwie Serafiela jest metoda?
Nie odpowiedział, tylko przewrócił kartkę i dalej czytał, nie zwracając uwagi na bacznie go obserwującego przyjaciela. Dopiero gdy dotarł do ostatniego listu, zamknął zeszyt, jednak ani myślał oddawać do regentowi.
- Gdzie ona mieszka? - zapytał jedynie.
Pan Objawień uśmiechnął się, jakby właśnie takiej reakcji oczekiwał, zaraz jednak wskazał tylko na zeszyt. Daimon marszcząc lekko brwi ponownie go otworzył.
- Na końcu masz kartkę z adresem i jej fotografię.
Abaddon posłusznie sprawdził koniec notatnika i tylko kiwnął głową. Skinieniem pożegnał przyjaciela i chwilę później wyszedł z gabinetu regenta, z zamiarem jak najszybszego udania się na Ziemię.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marcina
Samica Alfa


Dołączył: 29 Wrz 2005
Posty: 1887
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: skądinąd
Płeć: anielica/demonica

PostWysłany: Nie 15:31, 26 Wrz 2010    Temat postu:

Z jednej strony postacie zachowują się "kanonicznie". Z drugiej strony pomysł z ludzką nastolatką-wcieleniem serafina niebezpiecznie ociera się o blogaskowość. Jak również listy.
Na razie podchodzę do opowiadania na odległość kija i czekam, jak rozwiniesz Wink. Może to tylko moja post-archangelowa paranoja Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ag
Eon


Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 648
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: tam gdzie spadają anioły
Płeć: anielica/demonica

PostWysłany: Nie 16:04, 26 Wrz 2010    Temat postu:

Ehm, póki co jestem na nie.

Bo główna bohaterka nawet nie musiała się pojawiać, żeby zacząć zalatywać Marysią Zuzanną - jest serafinem, interesuje się nią najwyższa władza królestwa a Daimon będzie jej aniołem stróżem. I pewnie się jeszcze w niej zakocha. Nie. Poza tym stylistycznie kiepsko a postacie wydają się takie... płaskie. Ale pisz dalej zobaczymy co z tego będzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aisha
urzędnik


Dołączył: 09 Wrz 2010
Posty: 197
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szóste Niebo
Płeć: anielica/demonica

PostWysłany: Nie 18:02, 26 Wrz 2010    Temat postu:

Ag, znowu muszę się z tobą zgodzić w 110 procentach jeśli chodzi o część pierwszą. Co do stylistyki się nie wypowiadam, bo - jak już wielokrotnie podkreślałam - moje oceny mogą mieć charakter jedynie emocjonalny, nie fachowy.
Istotnie, główna bohaterka wydaje się być irytująca już choćby dlatego, że zapewne stanowi alter ego autorki, a to zawsze w takich fikach drażni. Oczywiście ja też mam w marzeniach historie z sobą w roli głównej, ale one na zawsze w mojej głowie pozostaną jako nie nadające się do publikacji z powodu nadmiernego sentymentalizmu, monumentalizmu, łzawizmu (to od łez) i innych -izmów.
Mimo mankamentów wskazanych przez Ag, nie skreślałabym autorki, bo naprawdę jej Inną Historię opublikowana na deviantartcie przeczytałam z przyjemnością. Tak, tam też było alter ego autorki, ale zdecydowanie bardziej do strawienia, choćby dlatego, że była prawdziwą serafin, a nie śmiertelniczką. No i Daimon nie był jej stróżem.
Reasumując, ja daję szansę i czekam na dalszy ciąg Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Aisha dnia Nie 18:03, 26 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ag
Eon


Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 648
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: tam gdzie spadają anioły
Płeć: anielica/demonica

PostWysłany: Nie 20:30, 26 Wrz 2010    Temat postu:

Chyba każda z nas ma takie wizja. Ale ja jeśli jakaś historia zawiera (będąc już przy Kossakowskiej) Razjela i bohaterkę choć odrobinę przypominającą mnie, lub mnie i bohatera choć odrobinę przypominającego Razjela nawet się nie biorę za przelanie tego na papier. Bo to zwyczajnie moje. A poza tym najczęściej tak słodkie, łzawe i cukierkowe że aż wstyd XDXD

No zobaczymy, zobaczymy Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vida Heila
anioł z Zastępów


Dołączył: 25 Wrz 2010
Posty: 142
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: anielica/demonica

PostWysłany: Nie 21:08, 26 Wrz 2010    Temat postu:

Cholera ... wtopa już na samym początku ... pięknie, Vid, pięęęęknie ... *mruczy do siebie* przepraszam, ale to było naprawdę silniejsze ode mnie ... teraz mi samej jest głupio ale nie mogłam się powstrzymać. No po prostu nie mogłam i już.
Ale dołożę wszelkich starań, żeby jakoś z twarzą z tego wyjść ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aisha
urzędnik


Dołączył: 09 Wrz 2010
Posty: 197
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szóste Niebo
Płeć: anielica/demonica

PostWysłany: Nie 21:18, 26 Wrz 2010    Temat postu:

A tam, zaraz wtopa. Ja czytałam z zainteresowaniem, słowo. Fakt, alter ego drażni, ale to nic.
Inna Historia była świetna, bardzo mi sie podobała. Zwłaszcza te fragmenty z Nagietkiem, Gabrielem, no z archaniołami. Nie mam wykształcenia literackiego, ale dla mnie były naprawdę kanoniczne. A i ta historia wcale nie nie zapowiada się źle. Da się z tego wyjść, wierzę w ciebie Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Aisha dnia Nie 21:21, 26 Wrz 2010, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulela
Pani Regent


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 675
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: anielica/demonica

PostWysłany: Nie 22:02, 26 Wrz 2010    Temat postu:

Vid, żadna wtopa Smile.

Ja niestety jestem 'na nie'. Bo nastolatka, serafin, bla bla to nie przemawia do mnie. Serio, jak już Ag napisałay - zalatuje Mary Sue. Niestety.
Może gdyby o kogo innego chodziło, gdybyś nie starała się wkładać w to tyle siebie (co normalne i zrozumiałe, spokojnie Smile), może wtedy byłoby lepiej.

Ale to nie jest wtopa. Jesteś po to by się uczyć! Staraj się a będzie coraz lepiej Smile.

Na ten moment tego nie kupuję, napisz coś innego, bo wyobraźnię masz Smile.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum .:: SATOR ::. Strona Główna -> Fan fiction i fan art / Fan fiction Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
deox v1.2 // Theme created by Sopel & Download

Regulamin